"...a ty uśmiechnij się..."

środa, 21.stycznia.2009, 15:26
Cześć :*:*
Oj, dawno tu porządnej notki nie było. Zastanawiam się ciągle, czy nie przenieść bloga i zacząć pisać od nowa, ale myślę, że jak już przeniosę to nie tylko bloga ale i tematykę na inne horyzonty. Takie bardziej... moje.
Może przez ferie coś tam zdziałam ;))
Póki co notka bez bety, ale mam nadzieję, że nie znajdzie się dużo błędów.
Ucałujcie babcie, bo dziś ich dzień i trzymajcie za mnie kciuki jutro (22.01.09r.) bo czeka mnie trudny konkurs.
Obiecuję napisać wkrótce, może jeszcze w styczniu ale raczej na początku lutego.
Trzymajcie się! :**


* * * * *




- Jim! Ty odgadłeś już, o co Lilce chodzi z tymi lusterkami?
Syriusz ułożył się wygodnie i spojrzał pytająco w stronę otwartych drzwi łazienki.
- Nhihe bahhdzho...
Potter wychylił głowę, szczerząc zęby w pełnym piany uśmiechu.
- Nie mówi się z pełną buzią, Rogasiu – mruknął Black, nadal patrząc w lustro. – Ty wiedziałeś, że ja jestem taki przystojny? Oba profile mam świetne, ale przysiągłbym, że prawy bardziej pociąga kobiety...
Z łazienki dobiegły do jego uszu niewyraźne, głośne dźwięki, najwyraźniej imitujące śmiech.
- Błagam, znów jesz tę pastę dla dzieci? Przynajmniej się nie udław!
- Cóż za dowcip, łamaczu serc. Uważaj co się nie zakochasz! – James w końcu skończył łazienkowe obrzędy.
- W kim?
- W tym przystojniaku w lusterku, co ma piękny prawy profil!
- Idioto! Żartowałem. Fakt, że jestem przystojny – Syriusz przeczesał palcami swoją grzywę – Ale też bardzo skromny. Nie chwalę się swoimi walorami, zwierzyłem się tylko tobie i co dostałem?!
- Życie czasem kopnie w tyłek, prawda, Łapciu? – uśmiechnął się słodko, wycierając ręcznikiem włosy.
- A żebyś wiedział.
James zadowolony nucił jedną z najnowszych czarodziejskich hitów, zakładając skarpetki. Potem usiadł na łóżku i zaintrygowany milczeniem przyjaciela, też wziął lusterko w dłoń.
- Syriusz... AAA!
- Co chcesz? – ten odwrócił się do Jima.
- Ja... ja jestem tobą! Widzę ciebie w lustrze!
- Pokaż!
- Idiota! Ty zawsze widzisz siebie w lustrze, nie?
- No fakt... – Black spojrzał w to, które trzymał na kolanach.
Chwilę milczeli wpatrzeni w odbicia.
- Ee... Rogaś, może byś się uczesał? Nie mogę na ciebie patrzeć.
- Przecież nie patrzysz!
- I w tym problem, bo się mylisz.
Syriusz pomachał niepewnie do lusterka.
- AAA! Ten ktoś w lustrze mi pomachał!
- Bo to ja, nie rozumiesz?
- Myślisz, że...?
- Dokładnie.
James wyskoczył z łóżka i pognał schodami na dół. Po chwili drżącym głosem, patrząc w lusterko, powiedział:
- Syriusz!
- Cześć, staruszku!
Potter głośno wciągnął powietrze.
- Zamurowało mnie. Ty wiesz, ile tym dobrego można zdziałać?
- Nie widziałem, żebyś zaznaczył cudzysłów. Dobrego?!
- Spokojnie, nie do końca dobrego. Ale ile to daje możliwości!
Z salonu wyglądnęła pani Potter, ciekawa, czym też tak zachwycił się syn. Niemal wpadła w szał na widok kompletnie nie pozbieranego jeszcze Jamesa.
- James! Za pięć minut wyjeżdżamy, a ty nawet nie jesteś ubrany. Nie mówiąc już o kufrze, który pewnie stoi pusty na środku pokoju!
- Ups! – uśmiechnął się tylko i pobiegł na górę.


* * * * *



Spojrzał w księżyc. Miał za sobą kolejny zwykły dzień. Tylko mała kupka prezentów, którą rano znalazł u swoich nóg sprawiła, że ten dzień różnił się nieco od pozostałych. Każda chwila w domu wydawała się jednakowa. Arystokraci!
Wielki, niemal nieprzyjazny dwór, którego tylko głośno nazywał domem, nigdy nie szczycąc go takim tytułem w myślach. Ogromny pokój, wszędzie oznaki bogactwa i wieczna pustka, którą już się nigdy nie uda zapełnić. Bo teraz na naprawę błędów już za późno. Rodzina Robinsów, jak wszystkie rody arystokratyczne, uważa przecież miłość za uczucie niegodne silnych czarodziei. Okazywanie miłości jest w tym domu oznaką słabości. W tym właśnie domu spędzał święta Collin młody arystokrata, który naprawdę już zapomniał o jakichkolwiek wzniosłych uczuciach. Przez tyle lat ich nie ujawniał, aż w końcu zanikły.
Święta obchodzono, owszem. Tylko, że uroczysty obiad nie różnił się wcale od tych, podawanych na co dzień, świąteczne dekoracje nigdy nie zawitały choćby w progu a kolędy po prostu nie były akceptowane. Był i prezent, cała masa prezentów. Ale nie cieszyły tak jak powinny. Oczywiście sprawiały radość, inaczej się nie dało, ale nie wypełniały owej domowej pustki.
Collin jeszcze raz spojrzał na księżyc. Niedługo wróci do Hogwartu, na kolejny, podobny do wielu poprzednich bal. Pójdzie z najładniejszą dziewczyną, jaką znał, bo wszystkie Ślizgonki marzyły, by pokazać się u jego boku. Sprawi, by poczuła się jak w niebie, a potem delikatnie wytłumaczy, że to jednak nie ma przyszłości. Jak zawsze. Jeszcze nigdy nie czuł tego, co inni nazywają miłością. Bo to nie przystoi arystokracie. Pomyśleć, że Sev, jego najlepszy kumpel od pierwszej klasy kocha małą rudą Gryfonkę! Godne pożałowania. Lub pozazdroszczenia. Ale i tak Collin czuł radość czytając list kolegi, w którym pisał o swojej wymarzonej partnerce. Może nie wszystkie Gryfonki są tak beznadziejne? W końcu jest tam parę bardzo... ciekawych i ładnych czarownic. Czemu by się nie zabawić?*


* * * * *



A patronus wciąż mknie dalej. Jest już u kresu swej podróży. Niemal wypełnił już straszne zadanie. Niemal wszyscy otrzymali wiadomość.


* * * * *



Pożegnania mają nieformalnie swój schemat. Zwykle zaczynają się pośpiechem, w którym nie ma miejsca na uczucia. Ludzie gonią za czasem, nie wiedząc, że to on goni ich. Wystarczy przystanąć, by poczuć Jego spokój. Właśnie wtedy odnajdziemy chwilę, by poczuć tchnienie życia, by nacieszyć się chwilą.
Dalej za pospiechem rodzi się ulga, że teraz to już wszystko zapięte na ostatni guzik. Ale na krótko. Bo co to za ulga, kiedy już niedługo trzeba będzie się rozstać! Tutaj w końcu ogarniają ludzi uczucia. W tym momencie doganiają na krótką chwilę czas, by stanął dla nich w miejscu i uczynił chwilę niepowtarzalną. Budzi się miłość i przyjaźń, które przecież są w sercu cały czas, a jednak podczas tych kilku sekund działają silniej. Łzy wyciskają się same, jakby chciały pomachać na pożegnanie.
Cześć...
Żegnaj...
Do zobaczenia...
Będę tęsknić...
Kocham...



* * * * *



Powitania, żeby było zabawniej, również bywają do siebie bardzo podobne. Oto nowe odkrycie, które przemknęło Lilyanne Evans przez główkę, kiedy spoglądała na machające szaleńczo przyjaciółki. Uśmiechnęła się szeroko, nawet o tym nie wiedząc i potargała włosy. Przyjaciółki, wyglądające już przez okno pociągu zachichotały.
- Coś nie tak? – zielonooka popatrzyła niepewnie.
- Nie, nie, nic! Tylko coś upodabniasz się do Pottera. – zaśmiała się Dorcas.
- Proszę was, czy wszystkie chwile mojego powrotu do świata magii muszą być uwiecznione jego wspomnieniem? Jak nie widzę jego czarnej czupryny, to słyszę jego głos, który już mnie w koszmarach dręczy. A kiedy i tego brakuje, to wy raczycie mi przypomnieć, że ktoś taki istnieje!
Anna spojrzała niepewnie na Meadowes. Oczy brunetki błyszczały z uśmiechem. Lorens zdziwiona popatrzyła za współlokatorką wzrokiem i wszystkie trzy jednocześnie wybuchły śmiechem.
- No wchodź już do pociągu, bo ci ucieknie!
Lily z szerokim, naprawdę szerokim, niekontrolowanym uśmiechem dotarła w końcu do przedziału. Kolejną częścią rytuału powitań były oczywiście uściski, gorące, długie, niedźwiedzie. Nieodzowny fragment pierwszych chwil spotkań.
Plotki. To również zwykle pojawia się w powitaniach dziewcząt. To całkiem zabawne, posłuchać tylu nowości, nie tyle będących plotkami, co opowieściami. Chociaż nie widziały się zaledwie przez tydzień, każda miała dużo do opowiadania. Jakie prezenty, jak spędzone święta, w co się ubiorą na bal... Ot, zwykłe dziewczęce tematy.
Ale w planie powitań jest jeszcze jeden punkt. Zawsze po luźnej pogadance przychodzi czas na zwierzenia, prawdziwe problemy, rozterki, sprawy, o których nie opowiada się każdemu spotkanemu. Ten największe sekrety powierza się tylko najbliższym.
- Dostałam prezent i do tej pory nie wiem, od kogo... – zaczęła Dorcas z tajemniczym uśmiechem.
- Naprawdę! To super! Też bym tak chciała... – rozmarzyła się Ann.
- A dorzucił chociaż liścik? – spytała zielonooka.
- No właśnie nie!
Wszystkie trzy westchnęły.
- Nie no, całkiem romantycznie – zaśmiała się Lily.
- Ohh, to pokaż w końcu co ci dał!
Meadowes zaśmiała się i sięgnęła do kufra. Wygrzebała z niego małe pudełeczko.
- Czekaj, niech zgadnę! – uprzedziła ją Ruda. – Co to może być, w małym opakowaniu, lekkie, ładnie zapakowane... hmm... strasznie trudne, może to biżuteria?
- Romantyzm jest lepszy od oryginalności – żachnęła się Czarna.
- Pewnie masz racje...
- Oj, skończcie już. – poprosiła Ann. - A ty pokaż natychmiast co tam masz! Bo biżuteria to naprawdę szerokie pojęcie!
Wszystkie trzy pochyliły się nad pudełkiem. Na czerwonym obiciu leżały prześliczne kolczyki. Tańczyły w nich wszystkie kolory, rozkosznie błyszczały. Były delikatne i niezbyt duże. Dziewczęta jak na komendę westchnęły z rozkoszy.
- Patrz, Rogaś, jak wyczuły naszą obecność. Aż wzdychają na nasz... zapach.
- No tak, żadna nie potrafi się nam oprzeć.
Dziewcząta odwróciły się raptownie i spojrzały na gości.
- Hej, zwolnij, panie Black. Która jeszcze wzdychała? – Dor groźnie pomachała mu palcem przed nosem, wsuwając kolczyki do kieszeni.. – Chyba trzeba będzie wyjaśnić, że jesteś już zajęty.
- Nie mogę się doczekać. – wyszczerzył zęby Syriusz. – Czemu nie teraz?
Chwycił ją za rękę i wyciągnął z przedziału.
- Co ty robisz, wariacie?! – syknęła mu do ucha.
- Pokazuję wszystkim, że jestem zajęty. – odszepnął, po czym ryknął na cały wagon: - To jest moja dziewczyna, najlepsza kobieta jaką znam i po prostu szaleję za nią!
Przytulił ją mocno i namiętnie pocałował.
Wszystkie dziewczęta są romantyczkami. Czarnowłosa nie należała do wyjątków. Ciepło jej się robiło przy sercu na myśl o tym wyznaniu. Oddała pocałunek. Przez chwilę była w swoim własnym niebie.
- Głuptas jesteś, wiesz?
- Wiem. Dlatego podziwiam, że chcesz ze mną być. – uśmiechnął się rozbrajająco.
Dziewczyna zaśmiała się.
Dopiero w tym momencie, po ogólnym wybuchu śmiechu, James spojrzał w stronę Lily. Wyglądała na wesołą. Usiadł obok niej. Spięła się i odwróciła wzrok.
- Lily... – zaczął delikatnie.
- Proszę, nie teraz. Jeszcze nie teraz. – odszepnęła.
Nie naciskał. Włączył się do ogólnego rozgardiaszu, razem z przyjaciółmi śmiejąc się wesoło.


* * * * *



„...a ty uśmiechnij się...
Świat wcale nie jest taki zły
Czasem drogę na skróty ci pokaże
Pozwoli spełnić te najskrytsze sny...
...
Tylko się uśmiechnij
Bo przecież uśmiech mową jest duszy
Bo warto poczuć to szczęście
Które całe zło zagłuszy.
...
Wystarczy, byś się uśmiechnął
Nie sztucznie, nie ponuro
Nawet jeśli zrobiłbyś to skrycie
Nie pozwoli on zakryć szczęścia chmurom.
...
Proszę uwierz, że warto!
Nie mogę patrzeć na twój ból
Weź kredkę uśmiechu
I mocno ją przytul
...
Namaluj świat, jaki byś pokochał
Ten prosto ze snu, ten wymarzony
By lżej ci było na kochanym sercu
By skrawek szczęścia został znaleziony.
...
...a ty uśmiechnij się...”**



* * * * *


* Wiem, że Collin jest całkiem podobny do Dracona pani Rowling. Ale lubię takie postacie, poza tym potrzebny mi arystokrata. Urozmaici opowiadanie. ;pp
** A to mój wierszyk. Natchniony opowiadaniem, nie do końca dopasowany, ale chyba pisany z myślą o Lilce, którą ciągle trapi sprawa z panem J. Póki co przy nim traci humor, co się zmieni xD


Jeśli ktoś życzy sobie być powiadamianym, proszę o numer GG lub maila. Liczę na szczere opinie! :**
"Zostawić chcę po sobie ślad na wieki, być tego świadomą, gdy zamknę już powieki..."
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

W końcu!

czwartek, 8.stycznia.2009, 16:17
Taak, mylog wariował przez spory czas, W KOŃCU cokolwiek udało mi się na tym portalu zrobić, a teraz chce, żebym porzuciła bloga. Ale nie będzie tak łatwo. Niestety nie mam notki na wydaniu, ale wkrótce coś napiszę, obiecuję ;))
Trzymajcie się i do napisania wkrótce ;pp ;**
"Zostawić chcę po sobie ślad na wieki, być tego świadomą, gdy zamknę już powieki..."
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:











K S I Ę G A
wpiszesz? czy obejrzysz?

J A



O mnie
Dodaj do ulubionych

A R C H I W U M

2006
lipiec (8)
sierpien (4)
wrzesień (1)
październik (3)
listopad (1)
grudzień (2)

2007
styczeń (1)
luty (2)
marzec (1)
maj (2)
lipiec (1)
sierpien (1)
wrzesień (1)
październik (1)
listopad (1)
grudzień (1)

2008
styczeń (1)
kwiecień (1)
maj (1)
czerwiec (1)
lipiec (2)
sierpien (2)
wrzesień (1)
październik (1)
listopad (1)

2009
styczeń (2)
luty (1)
marzec (1)
kwiecień (1)
czerwiec (1)
lipiec (3)
sierpien (4)
wrzesień (2)
październik (2)
listopad (2)
grudzień (6)

2010
styczeń (4)
czerwiec (1)



U L U B I E N I

oceny-fanfictionhermiona-kocham-cieevans-kocham-cierudziastothe-carrowslilenkakocham-jamesalegilimentsliitium

L I N K I

Ci, co oceniają
Powiem Ci prawdę!
Oceny Huncwotków!
Oceny wilków!
Ocenialnia TC - SUM
Zabójcza ekipa!

Dzieje pełne magii... Z czasów Harry'ego
Malfoy's Manor - perypetie związane z nazwiskiem Malfoy!
Życie rodziny Krum - Hermiony Wiktora i...
Mały Potter!

Czasy Huncwotów
Lilya... Ślicznie!
Nadine i Alex - blog wciąga strasznie ;D Polecam!
Czarująca Lily Evans - wchodźcie!

Magiczne na swój sposób
Liitium - fantastyczne opowiadania!
Siwara - czyli piękna opowieść o Ewie i tajemniczym Piotrze.
Cudowne wiersze!





Szablon zrobiony przez
Dorcas.
dla kochanej Agnieszki :*. Nie kopiuj!